Terapeuto, uważaj na idealnych klientów

Terapeuto, uważaj na idealnych klientów

Terapeuto, uważaj na idealnych klientów

Droga Koleżanko Terapeutko, Drogi Kolego Terapeuto,

Terapeutka i autorka książki o reakcji przymilania „Fawning" Ingrid Clayton napisała o pułapce, w którą sama, jako terapeutka, wpadała.

To była praca z pacjentami, których tak łatwo polubić, a tak trudno naprawdę uratować przed ich własnym mechanizmem przetrwania. To osoby, które w relacjach wchodzą automatycznie w tryb „zadowalania kogoś ważniejszego, od którego zależy relacja".


Wiesz, o kim mówię. To „idealni" klienci. Nigdy się nie spóźniają. Zawsze odrabiają prace domowe. Potakują, gdy interpretujesz ich sny. Kompletnie odpowiadają na Twoje pytania. Chwalą Twoją mądrość i dziękują po każdej sesji, mówiąc, że „to im tak bardzo pomogło". Jako terapeuci, często nieświadomie karmimy tym swoje ego. Czujemy, że jesteśmy skuteczni, bo proces idzie „gładko".

Ale dziś wiemy, że ta „gładkość" to często objaw ekstremalnego, wyuczonego lęku przed odrzuceniem. Dla takiej osoby gabinet to kolejne pole minowe, na którym musi zapewnić sobie bezpieczeństwo, sprawiając, byś Ty – postać o ogromnej władzy – czuł/a się dobrze. Oni nie przychodzą do Ciebie, by być sobą. Przychodzą, by stać się takimi, jakich (według nich) potrzebujesz.


Co możemy zrobić, by nie stać się kolejną osobą, którą nasi pacjenci muszą „obsłużyć"?

1. Patrz na „grzeczność" jak na objaw. Jeśli pacjent nigdy się nie spiera, zawsze zgadza z Twoją hipotezą i natychmiast poprawia mu się nastrój, gdy widzi Twoje zaangażowanie – zapal czerwoną lampkę. To może nie świadczyć o postępie, lecz o uległości w służbie przetrwania.

2. Uczyń gabinet miejscem bezpiecznego konfliktu. Zapraszaj ich do tego, by Cię nie lubili. Zadawaj pytania: „Zgodziłeś się ze mną bardzo szybko. Czy jest jakaś część Ciebie, która myśli, że to, co powiedziałem, było kompletnie bez sensu?". Nagradzaj ich opór bardziej niż ich uległość.

3. Sprawdzaj swoje ciało. Jeśli czujesz się przy pacjencie wybitnie „wspaniałym terapeutą", sprawdź, czy nie poddałeś się jego projekcji. Osoby przymilające się są ekspertami w sprawianiu, by inni czuli się ważni – robią to, by odwrócić uwagę od własnego przerażenia.

4. Zdejmij maskę eksperta. Wyrównywaj hierarchię. Pokaż swoją ludzką stronę. Przyznaj się do błędu. Powiedz: „Wiesz, teraz widzę, że to ćwiczenie z oddychaniem może być dla Ciebie nudne albo irytujące. Masz prawo tak czuć". To daje im przestrzeń na posiadanie własnego zdania.

5. Obserwuj momenty „odłączenia". Reakcja przymilania się jest formą dysocjacji. Pacjent opuszcza własne ciało, by zamieszkać w Twoich oczach i tam szukać potwierdzenia, że wszystko jest w porządku. Sprowadzaj ich z powrotem: „Co czujesz w klatce piersiowej, kiedy tak bardzo mi dziękujesz?".

6. Zwracaj uwagę na nagłe „nie wiem, po co tu jestem". Jeśli klient po kilkunastu „dobrych" sesjach IFS, kiedy pracował ze swoimi częściami pod twoim kierunkiem, kiedy poznawał wiele wrażliwych z nich, niektóre z nich uzdrawiał, nagle deklaruje, że w sumie nie wie, po co robi terapię – to może być sygnał, że nie zauważyliście, że z jego strony dominowała część grzeczna i spełniająca oczekiwania terapeuty, niekoniecznie własne.


Pamiętajmy, że dla tych osób bycie „złym klientem" – spóźnienie się, zakwestionowanie Twojej wiedzy, zapomnienie o zapłacie – to często ich największy milowy krok w stronę zdrowienia. Kiedy w końcu zaczną z nami walczyć lub przestaną nas uszczęśliwiać, świętujmy to. To znak, że w końcu poczuli się na tyle bezpiecznie, że przestali pracować „na zasługiwanie na relację" i zaczęli po prostu być jej częścią.

Twój Przyjaciel


Źródła

  1. Ingrid Clayton – Fawning: Why People-Pleasing Hurts Us and What to Do About It, Sounds True, 2024

Mariusz Składanowski – terapeuta pracujący w nurcie IFS, procesu oraz relacyjnym. Pracuję z mężczyznami nad wyjściem ze wstydu, uległości i wzorców, które trzymają w miejscu.

Umów sesję →